Lakierów, farb, impregnatów, olejów, wosków ci u nas w sklepach dostatek, jest w czym wybierać z jednej strony dobrze, z drugiej kłopot bo nie wiadomo, który produkt/ technologia jest odpowiednia w danej chwili dla nas. Postanowiłem przypomnieć jeden z najstarszych sposobów konserwacji drewna, tym bardziej, że ostatnio chyba każdy producent farb w Polsce ma zwykły pokost w swojej ofercie.
Otóż pokost lniany jest to: produkt otrzymywany przez zagęszczenie oleju lnianego, z dodatkiem substancji przyspieszających wysychanie (tzw. sykatyw), stosowany jako środek do impregnacji drewna. Bywa też stosowany do impregnacji tynków i innych materiałów porowatych - tego tematu nie rozwijam, nie jestem osobiście do niego przekonany. Do drewna - jak najbardziej tak, ale trzeba wiedzieć kiedy, gdzie i w jaki sposób - pokost ma swoje wady i zalety. Przede wszystkim zabezpiecza przed wilgocią oraz czynnikami atmosferycznymi. Jest pochodzenia naturalnego, ekologiczny.
Podczas nakładania (gruntowania) czysty pokost trzeba rozcieńczyć, benzyną do lakierów lub jeszcze bardziej fachowo - terpentyną - w celu ułatwienia penetracji w głąb twardego drewna (stosunek 1:1). Nasączamy przy pomocy pędzla drewno, aż przestanie wyraźnie chłonąć pokost. W efekcie otrzymujemy całkiem trwałe ekologiczne zabezpieczenie - grunt. Chociaż z tą ekologią dawniej to różnie bywało bo dodawano do pokostów substancje przyspieszające wysychanie (wspomniane sykatywy) będące jakimiś związkami ołowiu. Dzisiaj producenci pokostów twierdzą zgodnie, że ich produkty są naturalne i ekologiczne, pokazując stosowne atesty...
Pokost schnie długo nawet około doby, a nawet po wyschnięciu powierzchnia może być jakiś czas lepka. Potem zaimpregnowaną powierzchnię można przeszlifować papierem ściernym, zostawić albo nakładać farby. Uwaga - szczególną cechą pokostu jest zła współpraca z nowoczesnymi materiałami takimi jak epoksydy czy poliuretany, co wymusza konsekwentne stosowanie tradycyjnych technologii i materiałów w całym procesie (czyt. farby olejne, ftalowe...)
Na prawidłowo pokostowanym materiale nie powinno być wyraźnej powłoki - jedynie matowa powierzchnia.
Można też wykańczać wyroby z drewna pokostem (zamiast lakieru, wosku), ale to zajęcie dla cierpliwych. Dlaczego - ponieważ po zagruntowaniu lekko podgrzanym pokostem z dodatkiem 25% terpentyny, po wyschnięciu po 12 godz. trzeba nałożyć 20-30 warstw czystego pokostu tamponem. Może to trwać tygodniami, bo każda warstwa musi wyschnąć. Robota dla pasjonatów.
Warto wspomnieć, że przy powierzchniach narażonych na ścieranie (podłogi, tarasy), coraz częściej zaleca się olejowanie. Właśnie - jaka jest różnica między olejami a pokostem. Najkrócej mówiąc - pokostowanie to proces jednorazowy - nasączmy drewno możliwie najgłębiej, pokost bardziej zasycha i blokuje drewno. Olej do drewna można stosować regularnie, konserwuje materiał, wsiąka i nie zatyka porów. Poza tym po każdym użyciu odświeża rysunek drewna. Olejowanie i pokostowanie to dwie różne techniki.
Czy do końca pokost chroni szkodnikami? Teoretycznie pokost powinien przed nimi jakoś zabezpieczać ale słyszałem o przypadkach kiedy źle, zbyt powierzchniowo położony nie stanowił dostatecznej bariery - robale przegryzły się do elementu drewnianego. Zostawiam to do indywidualnej oceny - chemia i pewność albo ekologia...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokostowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokostowanie. Pokaż wszystkie posty
24 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
